Parafianie piszą…

SONY DSCWielkopostne rozważania z Marią Magdaleną 

Ileż bólu wypisanego jest na Twojej twarzy, Panie; ile krwawych kropli potu zebranych na Twoim czole. Spływają, zalewając Ci oczy, a Ty, dźwigając ciężkie drzewo krzyża, nie masz nawet możliwości, aby je wytrzeć.

Patrzę na Ciebie, a serce krwawi mi z rozpaczy. I sama już nie wiem, czy te spływające po Twoich policzkach rdzawe krople to pot, czy łzy, wylane za nas…

Nie masz już siły, Panie. Jesteś umęczony biczowaniem i długą drogą, wyboistą i raniącą Twoje stopy. Krzyż ciąży coraz bardziej, a Ty z trudem utrzymujesz się na nogach. Czy nie ma nikogo, kto mógłby Ci pomóc? Gdzie się podziali ci, którzy nie odstępowali Cię na krok i deklarowali, że nigdy Cię nie opuszczą? Gdzie ci, co słuchali Twoich słów i byli świadkami cudów, których dokonywałeś? Jakże krótka jest pamięć człowieka i jak chwiejna jego wiara.

Szymon z Cyreny, prosty rolnik wracający z pola po wyczerpującym dniu pracy, staje na Twojej drodze, Panie, wbrew swojej woli. Ten człowiek Cię nie zna; być może słyszał o Tobie, bo ludzie gadali nieustannie o proroku, który się pojawił. Niektórzy twierdzili nawet, że jest Synem Bożym. Mesjaszem, wyczekiwanym od pokoleń. Dla tego prostego człowieka, stałeś się, Panie, niewygodą, ale on sam, biorąc wraz z Tobą krzyż i dźwigając go wraz z Tobą, dostępuje niezwykłego misterium spotkania Boga, który wychodzi mu naprzeciw.

Naucz mnie, Panie, dostrzegać Twoją obecność tam, gdzie widzę tylko niewygodę i zwątpienie. Naucz mnie przystawać przy tych, których wszyscy opuścili. Naucz mnie pokory, abym w każdym człowieku umiała odnaleźć Twój obraz i podobieństwo, i abym nie raniła i nie lekceważyła innych, uważając się za kogoś lepszego.

„Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu.” MR 10, 43-45

Jak długo jeszcze Twoje wyczerpane ciało da radę? Widzę jak tracisz siły, Panie, i nic nie mogę zrobić… A może mogę, ale jak innym, brak mi odwagi? Może w pewnym momencie tej drogi zwątpiłam, bo jak inni oczekiwałam cudu, a został tylko krzyż. I okrucieństwo człowieka, tak łatwo potępiającego i karmiącego się nienawiścią.

Nie podeszłam do Ciebie, Panie, chociaż przez cały ten czas byłam obecna. Podeszła za to Weronika, która, przejęta litością, otarła Twoją twarz, chcąc choć w taki sposób Ci ulżyć. W Twoim spojrzeniu, pełnym miłości, odnalazła wdzięczność, a Twój obraz zapisany na jej chuście, stał się na zawsze odbiciem Twojego podobieństwa na każdym uczynku miłości, jaki podejmujemy.

„Panie, kiedyśmy Ci to uczynili?”

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”

Panie Jezu, naucz mnie świadczenia o Tobie miłością i życiem, a nie pustymi słowami, których ludzie nadużywają bez zrozumienia. Pomóż mi zapisać w sercu te słowa, które Sam głosiłeś, i chwyć mnie za rękę wtedy, gdy odejdę za daleko. A jeśli zwątpię i mój krzyż mnie przerośnie, a w sercu zostanie tylko wyrzut do świata, że znów rozczarował, i do Pana Boga, że zapomniał; postaw na drodze mojego życia ludzi, takich jak Szymon Cyrenejczyk czy Weronika, aby – świadomie lub nawet z niechęcią, pomogli mi odnaleźć drogę, którą Ty, Panie, przeszedłeś, a na końcu której jest Spełniona Obietnica.

Naucz mnie świadczyć o Tobie miłością.

Twoja Maria Magdalena

Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością.” 

„Miłość nie wyrządza zła bliźniemu.”   Rz 13, 8a.10

 

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83