Parafianie piszą…

 fot.Marcin OleksaDeficyt miłości

 

Człowiek pozbawiony miłości więdnie, zupełnie jak roślina pozbawiona słońca i wody. Serce bez miłości wyziębia się, obejmując swoim chłodem wszystko, czego dotyka. Miłość jest nam potrzebna tak samo, jak powietrze którym oddychamy. Jest jak tlen, bez którego wszystko obumiera. Dopełnia nas i sprawia, że w jej świetle sami siebie akceptujemy bardziej i piękniejemy, obdarowując innych tym, co w nas najlepsze. Potrzebujemy jej tak, jak potrzebujemy ludzi wokół siebie, a pustki w której zabrakło miłości niczym nie da się zapełnić. 

Człowiek został stworzony z miłości. Został posłany, aby tę miłość przekazywać dalej i by rozpalić nią świat, który od wieków błądził. Człowiek przyjął tę miłość, wykorzystał ją, a potem odrzucił, szukając łatwiejszej drogi, bo prawdziwa miłość stawia warunki. Nie przyjmuje półprawd i nie zadowala się resztą, którą jej zostawiamy; potrzebuje natomiast całkowitego oddania i uszanowania tego, z czym przychodzi. 

Miłość to odpowiedzialność – za siebie, swoje słowa i obietnice składane drugiemu człowiekowi, ale i za innych – za tych, których częścią życia się staliśmy. Współczesny świat nie lubi tego słowa. Odpowiedzialność to obowiązek. Ubezpieczamy się od niej i odpychamy od siebie, bo ona skłania do dojrzałości i zmusza do dorośnięcia. Z odpowiedzialnością życie przestaje być zabawą i staje się dużo trudniejsze niż byśmy tego chcieli, ale jednocześnie nabiera prawdziwego sensu i kształtuje nas poprzez ciągłe wybory, których nieustannie musimy świadomie dokonywać.

Największym wrogiem miłości jest egoizm. Egoizm odrzuca odpowiedzialność i koncentruje się przede wszystkim na „ja”. Na „ty” nie ma już w nim miejsca. Własne potrzeby stają się tak ważne, że brakuje czasu na dostrzeżenie kogoś, kto potrzebuje mojej uwagi. Brakuje chęci do wyjścia naprzeciw i spotkania wpół drogi. Egoizm zabija miłość, a człowiek skupiony wyłącznie na sobie, sam siebie skazuje na pustkę, której niczym nie umie zapełnić. 

Dzisiejszy świat choruje na brak miłości. Potrzebując jej, paradoksalnie robi wszystko, aby umniejszyć jej wartość. Mami ludzi złudzeniami szczęścia i tanich plastikowych przyjemności, które oferuje i nakrywa mglistą zasłoną niezrozumienia to, co oczywiste. Uczy wyparcia i obojętności, i próbuje przekonać człowieka, że jest samowystarczalny i nikogo nie potrzebuje do tego, aby być szczęśliwym. I człowiek mu wierzy, tracąc cenne lata swojego życia, po których pozostaje mu tylko uczucie niespełnienia i tęsknoty za czymś, czego nie potrafi nazwać.

Wybierając drogę na skróty i biorąc od życia tylko to, co przyjemne, nie mamy szansy doświadczyć siły prawdziwej miłości, bo nie potrafiąc nią obdarować, nie otrzymamy w zamian niczego cennego. Czegoś, dla czego warto żyć i co skłania człowieka do podejmowania największych poświęceń w imię uczucia, które jest najprawdziwsze i najpiękniejsze na świecie. 

Współczesny świat pogubił się w wolności, której do końca nie zrozumiał. Miłość pomylił z lękiem przed samotnością, a tolerancję z przyzwoleniem na zło, które trzeba nazywać po imieniu. Pomylił wartości, wypierając to, co najważniejsze i przyjmując ułudę przyobleczoną w maskę zawoalowanej obojętności. Ludzie ludziom zobojętnieli. Ludzkie sprawy przeciętnego człowieka stały się nieistotne, a przesłanie, którym krzyczą okładki kolorowych magazynów i ekrany telewizorów to: Skup się na sobie, bo ty jesteś najważniejszy! 

Gdzie w tym wszystkim jest miłość? Skromna, ale znająca swoją wartość; cierpliwa, bo daje człowiekowi czas na przemianę obojętnego serca; łaskawa, bo nie odtrąca nikogo, kto jej tak szczerze zapragnie. Gdzie jest ta miłość, która umie wybaczać i nie szuka swego; ta, która nie unosi się gniewem i nie pamięta złego, choć zostają w niej rany, często tak bolesne, że nie potrafi o nich mówić. Miłość, która nie szuka poklasku, nie zazdrości, i w której nie ma pychy ani samolubnego wyrachowania. Nie ma w niej również dwulicowości, bo wtedy nie byłaby miłością, tylko tandetną imitacją uczucia, które nie jest jej godne. Jest za to nadzieja i ufność w tych, którzy jej zawierzyli i którzy nigdy w nią nie zwątpili. Jest wiara, że cokolwiek by się działo, ona wszystko przetrzyma wraz z tymi, którzy ją przyjęli.

Prawdziwa miłość pochodzi od Tego, który jest jej dawcą. Nie odnajdziemy jej nigdzie i w nikim, jeśli nie odkryjemy w sobie Jego odbicia, wszczepionego w nas od stworzenia świata. Co zrobił człowiek z obrazem i podobieństwem do Boga, który jest Miłością? Co zrobił z darami, które otrzymał i tak bezmyślnie roztrwonił?

Świat, który zmierza donikąd i człowiek, który się w tym świecie pogubił najbardziej ze wszystkiego potrzebują miłości. Miłości uzdrawiającej, wspierającej i przemieniającej. Miłości wyzwalającej od egoizmu, egocentryzmu i tego wszystkiego, co zawładnęło sercem człowieka. Miłości, która jak światło wskaże drogę tym, którzy się pogubili. Miłości, którą odnaleźć można tylko w Tym, który nią obdarowuje i który do niej powołuje. Ciebie i mnie. Każdego.   

Monika A. Oleksa 

 

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83