Parafianie piszą…

 

fot.Marcin OleksaCzas ciszy.

 

Witaj! Cieszę się, że tu jesteś, na tym kawałku ciszy, którą chcę Cię odgrodzić od krzykliwego świata, który Ci wmawia, że wciąż coś musisz i nieustannie pcha do przodu, nie zostawiając chwili wytchnienia i dając Ci to paskudne poczucie, że jak nie nadążasz, to odpadasz. Proszę, usiądź obok mnie i zatrzymaj się przez chwilę. Odpocznij. Zamknij oczy i zobacz morze, które dziś chciałabym Ci podarować. 

Słyszysz kojący szum? Niby spokojny, a jednak jest w nim siła żywiołu, którego potęgi nie można lekceważyć. Ciemna tafla marszczy się i faluje, a psotna woda przekracza swoje granice i wybiega na piaszczystą plażę, zapraszając cię do zabawy. Ona goni, a ty uciekasz, odkrywając w sobie zapomniane dziecko. Czy potrafisz jeszcze śmiać się tak szczerze jak kiedyś, gdy świat wydawał Ci się cały do zdobycia i na wyciągnięcie ręki? Tylko dzieci to potrafią, a morze budzi w człowieku pragnienia dziecka. zachęcając do wspólnego figlowania, wybudza uśpiony śmiech i uczy odkrywania na nowo prostej radości życia i dostrzegania szczęścia w drobiazgach. W małej kruchej muszelce, znalezionej tuż pod stopami; w migoczącym kamyku, który udaje, że jest bursztynem; w wyrzuconym przez morze sczerniałym kawałku drewna czy oszlifowanym odprysku szkła, które ktoś kiedyś bezmyślnie wrzucił do słonej wody. 

Morze robi wszystko, aby zabrać człowiekowi jego troski i podarować mu bezcenny czas osobistego spotkania z samym sobą. Szepcze, że cisza nie jest niczym złym, i że człowiek naprawdę jej potrzebuje, szczególnie tutaj, kiedy przed sobą ma tylko bezkres, a za sobą sprawy, do których potrzebuje sił. Sam na sam z morzem umacnia, a wsłuchując się w jego szum można tam odnaleźć odpowiedź na każde pytanie. Nawet to trudne, które nosisz w sobie. Aby jednak je usłyszeć, trzeba zostawić przed wydmami życiowy bagaż, który ze sobą wleczemy, włącznie z komórką, która wcale nie jest łącznikiem ze światem lecz zniewoleniem. 

Czas ciszy to czas błogosławiony. To czas, który dostajemy na poznanie siebie i uporządkowanie tego wszystkiego, co dźwigamy; czas na wyrzucenie złych emocji, pozbycie się złości i żalu do ludzi, bo tym osłabiamy samych siebie wpuszczając do serca nienawiść; czas na wyciszenie. Łaskawe morze zabiera to wszystko. Spieniona fala podbiega i symbolicznie obmywa nogi, oczyszczając. Czujesz to? Aksamitną miękkość piasku pod stopami i chłód wody, która zostawia na skórze słone kropelki, błyszczące w słońcu jak diamenty. Czujesz chropowatą powierzchnię kamyka zamkniętego w dłoni i jego wilgoć, która wsiąka w ciepło twojego ciała? Morze ma taką moc, że pozwala człowiekowi doświadczać się wszystkimi zmysłami i poczuć każdą komórką ciała. Leczy, wycisza, koi i naprawia popsute kawałki ludzkiej duszy. Na zawsze pozostawia w człowieku ślad, odzywający się tęsknotą. Za szumem, za morską bryzą i łagodnym wiatrem, który chłodzi, za zapachem, którym przesiąka skóra i za rozkrzyczanymi mewami, które żyją w symbiozie z ludźmi. 

Widzisz ją, jak podchodzi zaciekawiona? Przekrzywia swój ptasi łepek i przygląda się z nadzieją, że czymś ją poczęstujesz. Zupełnie nie przeszkadza jej twoja obecność, choć to ona jest u siebie, Akceptuje cię i nie nakreśla ci granic, których nie wolno ci przekraczać, a my – ludzie, przeganiamy je z plaży i narzekamy, że krzyczą. A one nawołują się pod niebem, bo jak każdy , mają coś do powiedzenia. Ich krzyk wkomponowuje się w ciszę, czego nie można powiedzieć o tych, którzy zakłócają ten czas refleksyjnego sam na sam z morzem nieustannym paplaniem do telefonu, dopuszczając przy tym wszystkich dookoła do najintymniejszych szczegółów swojego życia. 

Spójrz, słońce schodzi coraz niżej. Ono też jest zafascynowane magnetyzmem morza. Na jego powierzchni wytycza złoty szlak, po którym – masz takie wrażenie, można zawędrować aż do nieba. Widzisz to? Tę słoneczną drogę migoczącą na pofalowanej wodzie, po której wędrują uwolnione pragnienia twojego serca. Uśmiechasz się. Czy wiesz, że właśnie teraz, wraz z zachodem słońca, które koloruje wieczór ciepłymi barwami, możesz usłyszeć swoje marzenia? Ich cichy szept przebija się poprzez plusk fal, a ty zaczynasz wierzyć w to, że kiedyś mogą się spełnić. Morze, w swojej głośnej rozmowie z tobą, umacnia cię w tym. W tej wierze w marzenia, które nie są zarezerwowane dla wybranych. 

Zachód słońca nad morzem to najpiękniejszy spektakl, jaki można obejrzeć. Każdego dnia inny, zawsze wyjątkowy. Purpura i pomarańcz, żółć wchodząca w biel chmur, czerwień i delikatny róż wymalowany na niebie, nad powierzchnią morza, które pozwala się przyozdabiać, wchodząc w bliską relację ze słońcem. To właśnie morzu słońce składa swój ostatni pocałunek na dobranoc, a ono, w podziękowaniu, kołysze go do snu. 

Widzisz jak wydłużają się cienie wraz z zachodem słońca? Nie uciekniesz od spraw, które dźwigasz na sobie, ale możesz odnaleźć w sobie siłę, aby je unieść, nie mając ich nieustannie przed oczami. Bo przecież życie jest wielobarwną mozaiką, w której przeplata się radość ze smutkiem, szczęście z cierpieniem, ulotność z trwaniem. Czas, który sobie podarujesz na spotkanie z samym sobą w ciszy pomoże ci dostrzec wiele spraw inaczej niż widziałeś je do tej pory, a morze, którym ja dzisiaj się z tobą dzielę, podszepnie, że prawdziwa siła jest w tobie i w twoim spojrzeniu na życie i na to, co przed tobą. 

Pozwól, że zostawię Cię teraz z morzem, ciszą i samym sobą, aby nie zakłócić niepotrzebnym słowem czasu ciszy, który chciałam Ci podarować. 

Monika A. Oleksa

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83