Parafianie piszą…

fot.Marcin OleksaChłonę…

Chłonę czas, który dostałam, i to wszystko, co wokół mnie i czego częścią się stałam. Chłonę bezkres wody dotykającej moich stóp wybiegającymi ku mnie falami, i zostawiającej kropelki bryzy na mojej twarzy. Wilgotne pozdrowienie morza, delikatny pocałunek. Istniejemy, złączeni bezsłowną modlitwą uwielbienia, ja z jednej strony, a ono, morze, z drugiej. Stoimy naprzeciw siebie i każde z nas, na swój sposób, wychwala dzieło stworzenia i Tego, który we wszystkim pozostawił swoje piękno. I w morzu, i w człowieku. 

Chłonę moje sam na sam z miejscem, które każdego roku, coraz głębiej wpisuje się w moją historię, i które w sercu odcisnęło najtrwalszy ślad, jakiego nie zatrze niepamięć. 

Chłonę i zamykam w sobie brzmiący dla mnie jak najpiękniejsza melodia krzyk mew, wiecznie zaciekawionych tym, co dzieje się poniżej ich podniebnego lotu. Słucham ich i przyglądam się z uśmiechem, który ofiarowuję również morzu, wsłuchana w jego szum. Z potężnego głosu czerpię siłę, a niespokojne falowanie, pomimo swojej gwałtowności, a niekiedy nawet złości, uspokaja, wycisza i koi we mnie to wszystko, co poszarpało życie. Wybrzeże Bałtyku, przez tak wielu niedocenionego. Moje ukochane miejsce na ziemi, którym chcę się nacieszyć aż po koniuszki palców i cebulki włosów, magazynując w sobie dobrą energię, jaką zawsze dostaję od morza i od ludzi, których tu spotykam. 

Chłonę żywiczny zapach lasu i łzę natury, która nigdy nie wysycha. Przesypuję aksamitny piasek, podziwiając z jak wielu maleńkich ziarenek się składa, zadziwiona ich doskonałym kształtem i fakturą. Miękkość, której doświadczam stąpając po nim, kojarzy się z jedwabiem, a bliskość ziarenek przyklejających się do stóp nasuwa myśl, w jakiej symbiozie żyjemy – człowiek i natura. Niczego przed nami nie ukrywa i nie broni do siebie dostępu, stawiając jedynie niepodważalny warunek – Uszanuj mnie! 

Chłonę ciszę jaką dostałam, uciekając na chwilę z miasta, które nigdy nie milknie. W tej ciszy dotykam tych przestrzeni we mnie, które zagłusza codzienność. Pozwalam myślom poprowadzić mnie, bez narzucania im swojej woli. Uczę się słuchać, chcąc naprawdę usłyszeć. 

Dotykając wygładzonego przez wodę pnia falochronu, wszystkimi zmysłami doświadczam odradzającego działania miejsca, z którego czerpię garściami, dzieląc się tym, czym nasiąkam i przekazując dalej. 

Gładkość drzewa, chropowatość kamyka, aksamitność piasku, wilgoć rozpylonych wiatrem słonych kropelek i chłód wody. To wszystko, co poza mną, poprzez dotyk i zapach staje się częścią mnie. Nierozerwalną, wyrytą  jak inicjały w drzewie lub na kamieniu, i taką, której nikt mi nie odbierze. Zamknięty pod powiekami obraz zabieram ze sobą, wracając do miejsca, w którym naprawdę i najgłębiej odnajduję siebie, zawsze wtedy, gdy zamknę oczy i przywołam z pamięci to, co najcenniejsze. Mój czas wyciszenia i odpoczynku. Czas zrzucania łusek, w które obrosłam w codzienności. Czas dzielony z tymi, których kocham najmocniej. Czas, który sprzyja tworzeniu. 

Chłonę wyciszone poranki i zadumane wieczory. Szum potężnej topoli, na którą patrzę zaraz po przebudzeniu. Chłonę zapisany na tle wieczornego nieba obraz czarnych kormoranów, zmierzających na przekop, i majestatycznie sunącą po jeziorze łabędzią rodzinę. Chłonę zatrzymaną tuż nad powierzchnią morza słoneczną kulę, barwiącą niebo i chmury przeróżnymi kolorami, od tych delikatnych, pastelowych, po ostry pomarańcz i czerwień. Z zachwytem śledzę słoneczną wędrówkę ku morzu i codziennie inne zachody. Chłonę i zapamiętuję. Smaki, zapachy, przypływy i odpływy. Zdarzenia, spotkania i bliskość. Ciszę i rozmowy. Dym z ogniska i opowieści, leniwe godziny i wiarę w ludzkie dobro, bezinteresowność, przyjaźń i miłość, która spogląda na mnie szarością ukochanych oczu. Czas, który stał się moim udziałem. Najpiękniejszym prezentem, jaki dostałam. I doceniłam. 

Z wdzięcznością za każdą nadmorską chwilę

Monika A. Oleksa 

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83