Parafianie piszą…

fot. Macin Piotr OleksaCzas wypoczynku

teksty Moniki Oleksa
ze wspólnoty Domowego Kościoła
 

Potrzebujemy urlopu i odpoczynku od codzienności. Przychodzi taki moment, kiedy staje się ona nieznośna i przygniata tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie postawić już w niej ani kroku dalej. W takich chwilach chcemy uciec jak najdalej, aby zapomnieć o tym wszystkim, z czym się zmagamy, co nam ciąży, i co przeszkadza dostrzec w szarości dnia kolorów lata. Potrzebujemy urlopu od pracy, obowiązków i siebie samych, uwikłanych w te wszystkie sprawy codzienności; choćby po to, aby nabrać dystansu i spojrzeć na to inaczej. Z wyciszonymi emocjami i z perspektywy pewnego czasu. 

Nawet kilka dni może pomóc nam naładować życiowe akumulatory, dostrzec piękno ukryte w drobiazgach i zachłysnąć się tajemnicą życia. Tego wszystkiego doświadczamy jednak tylko wówczas, gdy nie będziemy starali się uciec od samych siebie; tych prawdziwych i tak często spychanych w kąt; i gdy nie przestraszymy się konfrontacji „ja” z „ja” i z tym, co nosimy w sobie. 

Urlop to czas odnowy i umocnienia, lecz aby przeżyć go dobrze, nie możemy skupiać się tylko na tym, co na zewnątrz; co miłe i przyjemne. Ucieczka i zapomnienie poprzez szukanie przyjemności i próbę „zagadania” problemów, które są w życiu każdego z nas, nie pomogą, tak naprawdę, odpocząć. Pomogą się jedynie zrelaksować na krótki czas, ale zaraz po powrocie przynoszą tęsknotę za beztroską, zniechęcenie i syndrom pourlopowej depresji. Wolne dni stają się jedynie wspomnieniem, a my nie jesteśmy ani trochę silniejsi, i o wiele trudniej wejść nam w utarte schematy i rzeczywistość, którą na jakiś czas zostawiamy za sobą. 

Aby urlop umocnił, musimy się zatrzymać i wyciszyć. Zajrzeć w siebie i dotknąć czasami tego, co bolesne. I dopuścić do głosu serce, które często, na codzień, próbujemy zakrzyczeć. 

Czas, który otrzymujemy na odpoczynek, powinniśmy potraktować jak dobrą lokatę w banku, z której będziemy czerpać tak długo, jak dużo tam zainwestujemy. Taką „inwestycją” będzie odnowienie relacji, zarówno z samym sobą, jak i tymi, z którymi dzielimy codzienność. Poznanie na nowo siebie i naszych bliskich. Posłuchanie tego, co chcą nam powiedzieć, a na co zazwyczaj nie starcza nam czasu, bo doba w XXI wieku skurczyła się niemiłosiernie. Taki czas zbliża i wiąże. Pozwala dostrzec w sobie to, co innym w nas przeszkadza i czym, czasami nieświadomie, ranimy.
Zatrzymanie i dotknięcie w nas samych tego, co boli i od czego uciekamy, pozwoli na poluzowanie uciskających supłów i znalezienie drogi, prowadzącej do ich rozwiązania. Czas wsłuchania się w siebie i odnalezienia tego, co w naszej życiowej wędrówce pogubiliśmy, to czas ukojenia, poprzedzonego oczyszczeniem, któremu często towarzyszą łzy, i uwolnieniem – jeśli będziemy mieli w sobie tyle odwagi, aby stanąć w prawdzie przed samym sobą i samemu sobie odpowiedzieć na pytanie: Czy naprawdę ta droga, którą zmierzam, ma sens? I dokąd ona mnie doprowadzi? I jeszcze, czy idąc nią, żyję w zgodzie z sobą samym, czy też wcale nie zmierzam tam, gdzie chciałbym się znaleźć. 
Nie uciekniemy od niepokoju, rozterek, niemocy i zwątpienia, jeśli nosimy je w sobie. Chwilowa zmiana miejsca nie pomoże, jeśli nie zrobimy porządku z samym sobą, wyrzucając z nas to, co uwiera. Nie naprawimy relacji z innymi, zakrzykując rzeczywistość i wypełniając czas atrakcjami i szumem wokół siebie. Prawdziwą siłę urlop przyniesie nam wtedy, gdy pozwolimy na to, by cisza w nas przyniosła nam odpowiedź na pytania, które w sobie nosimy, i gdy dostrzeżemy to, co dotąd umykało naszej uwadze, zajętej rzeczami zupełnie nieistotnymi, z czego nie do końca zdajemy sobie sprawę. 
Posłuchaj ciszy, która chce cię otoczyć i postaraj się poznać samego siebie na nowo, dogłębnie, inaczej. Odkryj to, czego się lękasz i przed czym uciekasz. Zatrzymaj się i przyjrzyj temu. Wyciszając emocje i patrząc na znaki, jesteśmy w stanie zmierzyć się z tym i nazwać to po imieniu. I zapragnij żyć – prawdziwie, zachłannie, pięknie. 
Monika A. Oleksa

„Spokój i czas, który da sobie człowiek, owocuje porządkiem wewnętrznym”. Barbara Smal „Wędrowiec”

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83