Parafianie piszą…

fot. Marcin OleksaBogactwo

 teksty Moniki Oleksa
ze wspólnoty Domowego Kościoła

Do mojej kuchni zagląda gawron. Siedzi na nagim konarze rosnącego przed moim oknem drzewa napuszony, z dumnie uniesionym łebkiem. Jego czarne, małe oczka zdają się patrzeć prosto na mnie z oczekiwaniem, czy wyjdę i go nakarmię? Karmi go mój mąż, który codziennie rano wyprowadza psa i wynosi ptakom ich codzienną porcję, na którą czekają. Dziękują nam za to swoją obecnością i głośnym „kra, kra”, które odbieramy jako dobre słowo:) 

Czarne gawrony, szare kawki i lśniące pięknymi, biało-czarnymi piórkami sroki, ozdabiają nam ogołocone z liści drzewo, które dzięki tym skrzydlatym mieszkańcom żyje i czuje się potrzebne. Nie jest szarym kikutem nagich gałęzi, ale ma w sobie ogromne bogactwo życia i obietnicę, którą już pachnie spulchniona deszczem ziemia. 

Bogactwo. Pierwsze skojarzenie, które nasuwa nam się z tym słowem to przepych; coś, co można zobaczyć, zauważyć; coś, co przyciąga wzrok i niejednokrotnie powoduje ukłucie zazdrości w sercu. Bogactwo, czyli mnogość. Rzeczy, przedmiotów, przeżyć. Czegoś, co dla większości z nas jest poza zasięgiem możliwości, jeśli spojrzymy na to jedynie z tej materialnej strony. A przecież na bogactwo naszego życia składa się tak wiele, i ono wcale nie musi oznaczać majętności i posiadania. 

Człowiek staje się bogaty nie przez to, co posiada; ale dzięki ludziom, których w swoim życiu spotyka i przy których potrafi się zatrzymać. Każdy człowiek ma w sobie tak ogromną różnorodność cech, zdolności, uczuć i emocji; że z łatwością może obdarować tym innych, czerpiąc jednocześnie z ich różnorodności i bogactwa. Jedni drugich wzajemnie ubogacamy, dając im to, co w nas najlepsze i bez obawy, że oddamy wszystko. Im więcej dajemy, tym więcej do nas wraca i to w tym całym bogactwie życiowych zdarzeń jest zupełnie niesamowite, zadziwiające, ale prawdziwe. Dar z samego siebie, który składamy drugiemu człowiekowi to największe bogactwo, jakie sami otrzymujemy. Pomimo tego, że nie mam wiele, zawsze jest coś, czym mogę się podzielić, ofiarować, podać na wyciągniętej dłoni lub przesłać wraz z ciepłem, które potrafię w sobie odnaleźć. I nawet jeśli mam świadomość, że człowiek przy którym się zatrzymałam nic mi w zamian nie ofiaruje, bo sam posiada niewiele; radość w jego oczach i wdzięczność za to, że ktoś potraktował go po ludzku pomimo życia jakie prowadzi i sytuacji w jakiej się znalazł ze swojej lub nie swojej winy; potrafi ścisnąć serce i sprawić, że świat choć trochę pojaśnieje dzięki drobnym gestom i okruchom miłości, które można odnaleźć w sercu. 

Bogactwo. Słów. Myśli. Gestów, splatanych ze sobą w czasie rozmowy, spotkania, chwili zatrzymania. Wnosimy wzajemnie w swoje życie tak wiele; wymieniamy się doświadczeniami, zdaniami, wiedzą; obdarowujemy przyjaźnią, miłością, zaufaniem; jesteśmy na tym świecie nie po to, aby zatrzymać wszystko dla siebie i na sobie tylko skupić uwagę, ale aby sprawić, by czyjeś życie ubogaciło się właśnie dzięki nam. Dzięki temu co jest we mnie. Żeby jednak dać coś z siebie komuś drugiemu, sam muszę się nieustannie ubogacać. Poszukiwać. Rozwijać w sobie to, co we mnie najlepsze; czym zostałem obdarowany, uzdolniony; w co zostałem wyposażony. Nieustannie odkrywać bogactwo we mnie i zaskakiwać samego siebie tym, jak mogę go pomnażać – dzieląc; jak zachować – oddając, i jak dostrzec – słuchając serca, w którym jest dość miejsca, aby gromadzić tam te wszystkie skarby, jakie dostaję każdego dnia poprzez ludzi i zdarzenia, które nieustannie ubogacają moje zwykłe – niezwykłe życie. Życie człowieka. 

Monika A. Oleksa  

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83