Parafianie piszą…

fot.Marcin OleksaDwa plus… równa się Rodzina

teksty Moniki Oleksa
ze wspólnoty Domowego Kościoła

Są takie słowa, które bez względu na to w jakim języku zostałyby wypowiedziane, niosą same w sobie szczególną treść i mają duże znaczenie w życiu człowieka. Dom. Miłość. Przyjaźń. Rodzina.

Książkowe definicje tych słów są sztuczne i oziębłe, ale same w sobie słowa te mają wielką moc i jest w nich wszystko to, czego człowiek potrzebuje, zupełnie jak powietrza, bez którego nie sposób żyć.

Od wielu lat w moim domu mamy naszą własną, świąteczną tradycję – mama piecze, a chłopcy ( wszyscy trzej :D) w tym czasie ubierają choinkę. Zawsze dzień przed Wigilią. W tym roku, siedząc przy świątecznym stole z bliskimi, których twarze promieniały radością, patrzyłam na ogromną choinkę wybraną przez moich synów. Zastanowiło mnie dlaczego misie zawieszone są na drzewku tak gromadnie, zupełnie niesymetrycznie, a raczej grupami, jeden przy drugim po dwa, trzy lub cztery. Zadałam to pytanie, przerywając nim inne rozmowy toczące się przy wigilijnym stole. „Nie widzisz? – odpowiedział mój mąż z miną znawcy. – Przecież one wiszą rodzinami.”

Przyjrzałam się dokładniej i dostrzegłam to. Ich bliskość i potrzebę bycia razem. Mój młodszy synek, odpowiedzialny za rozmieszczenie misiowej rodzinki na drzewku doszedł do wniosku, że misie nie mogą wisieć samotnie, bo będzie im smutno. I postanowił zawiesić je w rodzinach. Mama, Tata, Misio.

Rodzina. Można mówić, że najlepiej z nią tylko na zdjęciu, ale tak naprawdę to właśnie w niej uczymy się być tym, kim jesteśmy w dorosłym życiu. Możemy się sprzeczać, spierać i mieć odmienne zdanie na wiele tematów, również tych dla nas istotnych; ale wyrastając w rodzinie mamy tę pewność, że choćby walił się świat, ona zawsze będzie moim wsparciem i stanie za mną murem, choćby wszyscy inni się odwrócili.

W naszym domu, w największym pokoju, w którym najbardziej lubimy przebywać jest duży, dębowy i bardzo solidny stół. Przy tym stole jemy rodzinne posiłki; przy nim rozstrzygamy ważne dla nas sprawy; przy nim dialogujemy, dając każdemu prawo wypowiedzenia się; wspólnie podejmujemy decyzje i wspólnie świętujemy. Ten stół to serce naszego domu. Do niego zapraszamy naszych gości i przy nim zbieramy całą rodzinę, celebrując ważne dla nas dni. Żadne inne miejsce nie połączy ludzi mieszkających w jednym domu tak bardzo jak stół, przy którym można usiąść nawet z kubkiem herbaty; zatrzymać się, spojrzeć na człowieka, który jest mi bliski i poczuć, że to moja rodzina. Bez względu na to jaka jest, ale rodzina. I chociaż niejednokrotnie powiedzieliśmy sobie przykre słowa, albo skrzywdziliśmy się mniej lub bardziej świadomie; niejednokrotnie zawiedliśmy się, oczekując nie tego co otrzymaliśmy, nie takich słów, jakie usłyszeliśmy i nie takiego zachowania, jakiego byliśmy świadkiem; ale pomimo wszystko łączy nas jeden dom. Łączą nas rodzice lub dzieci; łączy bliskość, choćby ta fizyczna, w której dorastamy i dojrzewamy i łączy uczucie, które nie tak łatwo z siebie wyrzucić.

Rodzina. Obok Miłości, coś najcenniejszego, co otrzymaliśmy. Ktoś, kto wie co powiem, zanim się odezwę. Ktoś, kto przytuli, gdy będę tego potrzebować. Ktoś, kto usłyszawszy zdanie: „Mam problem. Pomóż mi.”, nie odwróci się i nie odejdzie bez słowa, tylko zostanie ze mną i pomoże przez to przejść.

Rodzina to miejsce, w którym uczę się być człowiekiem. Miejsce, gdzie dojrzewam do miłości, akceptacji, zrozumienia, poznania i często wybaczenia. Rodzina to miejsce, gdzie dzieci uczą się różnic między Mamą a Tatą i uczą się te różnice szanować. To w rodzinie uczymy się pokory wobec starości, obserwując jak ci, którzy nas wychowywali, tracą siły i sami potrzebują oparcia i pomocy. I to tutaj uświadamiamy sobie, że człowiek nie został stworzony do samotności, ale potrzebuje bliskich sobie ludzi, aby z nimi dzielić to wszystko, co codzienność nakłada na ramiona.

Rodzina to „znoszenie jedni drugich i wybaczanie sobie nawzajem”, jak pięknie o tym napisał św. Paweł w Liście do Kolosan. Rodzina to „miłość, która jest spoiwem doskonałości”. To bliskość, która się rodzi z przebywania razem. To wzruszenie, które nas ogarnia, gdy patrzymy na twarze tych, których dostaliśmy w darze.

Nie można przecenić wartości rodziny. Każdy z nas jej potrzebuje. Rodzina była i jest najważniejsza; a doceniamy ją najbardziej wtedy, gdy cichutko i niepostrzeżenie, bez szumu i zapowiedzi odchodzą ci, którzy byli jej integralną częścią i których obecność tak często przyjmujemy jako coś oczywistego.

Doceńmy więc każdą chwilę, którą możemy spędzić z tymi, którzy są obok nas i tworzą naszą codzienność, i bądźmy wdzięczni za Rodzinę, którą dostaliśmy i z której tak wiele czerpiemy, czasami zupełnie tego nie zauważając.

Mojej cudownej Rodzinie – za wszystko – DZIĘKUJĘ!

Monika A. Oleksa

 

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83