Parafianie piszą…

fot.Marcin OleksaZaduma

teksty Moniki Oleksa
ze wspólnoty Domowego Kościoła

1 listopada, Dzień Wszystkich Świętych. Czas, który dostajemy w prezencie po to, aby się zatrzymać i choć przez chwilę pomyśleć o przemijaniu. Bo przecież nie jesteśmy wieczni, dostaliśmy pewną odliczoną liczbę dni na tym świecie i tak naprawdę nie wiemy, ile ich jeszcze zostało. A tak często o tym zapominamy… Żyjemy, tracąc wartościowe minuty na rzeczy zbędne, małostkowe i nieważne. Żyjemy z poczuciem, że jesteśmy nieśmiertelni i że jeszcze tyle przed nami. Zamiast cieszyć się życiem i szanować je, odkładamy wszystko na „potem”. A przecież to „potem” potrafi zaskoczyć i to niejednokrotnie w momencie, kiedy się najmniej tego spodziewamy.

1 listopada odwiedzamy groby naszych bliskich. Palimy znicze, zmawiamy modlitwę, wspominamy. I pamiętamy, bo to przecież takie ważne. Pamiętamy, że byli, że się uśmiechali i że pewną część życia spędziliśmy w jakiś sposób obok siebie. A potem ich zabrakło.

Kilka lat temu odszedł mój tata. Zabolało i jakaś pustka pozostała do dziś. „Nie ma ludzi niezastąpionych” – kpi nadużywane dziś hasło wielu współczesnych korporacji. A przecież ludzi nie można zastąpić, bo każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny.

W taki dzień jak dziś szczególnie bliska jest mi piosenka Ryszarda Rynkowskiego z płyty Intymnie „Jawa”.

„Ci co odchodzą, wciąż z nami są

i żyją sobie obok nas.

Patrzą z miłością na nasze dni

czasem się śmieją przez łzy.

Ci, co odchodzą, wciąż z nami są

czujesz ich pomoc gdy jest źle.

Więc gdy z ciemnością rozmawiasz to

oni cię widzą, oni są.”

Wierzę w to. Wiem, że nie jesteśmy na tym świecie sami i tak naprawdę nic tutaj do nas nie należy. Bo kiedyś będziemy musieli zostawić to wszystko, co latami gromadzimy i pójść „boso”, jak śpiewa Sebastian Kurpiel-Bułecka. Nie zabierzemy ze sobą kluczyków do samochodu, karty kredytowej, komórki ani ulubionej książki. Zostaniemy sam na sam z rachunkiem zysków i strat naszego życia, bilansem tego, co zaniedbaliśmy, przeoczyliśmy, zepchnęliśmy na margines, bo stąd, z ziemskiego punktu widzenia pewne wartości wydają się nam bezużyteczne, staromodne, zaściankowe. Ale właśnie dlatego, że nie „krzyczą”, tylko czekają pokornie aż je dostrzeżemy i pochylimy się nad nimi – są tak naprawdę sensem naszego istnienia tutaj i teraz.

„Co tu jest prawdą, co nie

po której stronie jest sens?

Bo jeśli tam, po co jest ten nasz świat?”

Po co jest ten nasz świat? Po to, aby nas czegoś nauczyć, aby nam coś opowiedzieć, jeśli tylko potrafimy się zatrzymać i go posłuchać. Nie zakrzyczeć, zagłuszyć i przemknąć obok z zamkniętymi oczami lub wpaść w kołowrotek rutyny, która nas zabija. Tylko odetchnąć głęboko, rozejrzeć się dookoła, dostrzec piękno, które nas otacza. I zadumać przez chwilę nad tymi, którzy odeszli przed nami.

„Spieszmy się kochać ludzi. Tak szybko odchodzą.”

Oby nigdy nie zabrakło nam czasu, aby powiedzieć bliskim nam ludziom jak bardzo ich kochamy.

Monika A. Oleksa

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83