Parafianie piszą…

 

Fot. Marcin OleksaTo, co najcenniejsze

 teksty Moniki Oleksa
   ze wspólnoty Domowego Kościoła

„Ze wszystkich profesji zegarmistrze i właściciele zakładów pogrzebowych zasługują na szczególne wyróżnienie – każdego dnia obserwują nieustanny upływ czasu… oraz jego kres.” Richard Paul Evans „Zegarek z różowego złota”

Czas. Słowo najczęściej przez nas używane. Brakuje nam czasu. Potrzebujemy więcej czasu. Nie mam czasu. Daj mi trochę czasu. Nie trać czasu. Czas to pieniądz. Czas ucieka, upływa, goni. Dzieli nasze życie na godziny, minuty i sekundy. Czasami spowalnia, innym razem przyspiesza. Budzi nas o określonej porze każdego dnia i wyznacza ramy, w które wchodzimy z naszymi obowiązkami, wyzwaniami, powinnościami i pragnieniami. Potrzebujemy czasu, aby się nie pogubić i zdyscyplinować; i aby zmieścić w jednej dobie nas samych, z bagażem naszej codzienności.

Żyjemy szybko, aby zmieścić jak najwięcej w dwudziestu czterech godzinach, które dostajemy w prezencie każdego dnia, tuż po przebudzeniu. Chcemy dotknąć i doświadczyć tak wielu rzeczy, szczególnie teraz, w XXI wieku, kiedy świat stanął przed nami otworem. Chcemy być tam i tu; dotknąć tego i spróbować tamtego; zarobić po to, aby wydać; pracować, pragnąc odpoczynku.

Przyjmujemy czas jako coś oczywistego, i tak rzadko potrafimy go docenić. Nie zastanawiamy się nad tym, że ten czas został nam podarowany. Kiedyś się będziemy musieli z niego rozliczyć…

Często, podpisując książki, wpisuję zdanie wyczytane u Marleny de Blasi: „Życie to conto, rachunek. To nieokreślona liczba cennych dni, z których człowiek może podjąć jednorazowo tylko jeden.” Podejmujemy go więc codziennie i wbiegamy w nowy dzień, wartościując rzeczy na ważne, te na „wczoraj”, i te, które mogą poczekać. I najczęściej bywa tak, że to, co odkładamy na „potem”, jest tak naprawdę tym, co nadaje prawdziwy sens naszemu życiu.

Przeczytałam kiedyś takie słowa: „If I had my life to live over…” – Gdybym mógł przeżyć moje życie jeszcze raz… Gdybyśmy dostali nową szansę i nowe życie, zachowując jednocześnie pamięć o wszystkich tych doświadczeniach, które nas ukształtowały, co byśmy z nim zrobili? Czy bardziej docenilibyśmy prostą chwilę i momenty życia, czy też nadal byśmy gnali bez tchu, próbując nadgonić to, z czym dotąd nie zdążyliśmy? Czy dokonalibyśmy takich samych wyborów, czy też zdecydowalibyśmy inaczej? Czy zachwycilibyśmy się życiem bardziej, czy też przeszlibyśmy przez nie obojętnie, żyjąc z dnia na dzień i oczekując od niego niewiele, albo zbyt wiele? I czy nadal skupialibyśmy się na rzeczach nieistotnych, tracąc z oczu to, co ważne?

A może właśnie potrzeba nam tego dojrzewania w czasie i tego jednego życia, aby pewne wartości bardziej docenić i dorosnąć do nich? Może gdyby nie te doświadczenia, często bolesne, nie stalibyśmy się tym, kim jesteśmy i nie bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy? I być może, gdybyśmy dostali to życie do przeżycia raz jeszcze, zmarnotrawilibyśmy cenne godziny jeszcze bardziej niż zrobiliśmy to w tym naszym, jedynym i niepowtarzalnym życiu?

Czas. Upływa. Przemija. Leczy rany. Hartuje nas i szlifuje jak jubiler kawałek surowego bursztynu, z którego, wcześniej czy później, powstanie coś pięknego. Klejnot, który zachwyci, i który nosi się z dumą, pokazując światu.

Życzę każdej i każdemu z Was, a także sobie, abyśmy umieli wykorzystać ten darowany nam czas jak najpełniej; pozwalając, aby jego upływ rzeźbił w nas, jak twórca w dziele, przy którym z zachwytem przystanie każdy szukający piękna.

Monika A. Oleksa

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83