Parafianie piszą…

Monika Oleksa

Nie udała się Panu Bogu starość.

No, nie udała. Ciało, które służyło nam przez całe życie i którym przez większą jego część wcale się nie przejmowaliśmy, nagle odmawia posłuszeństwa. Proste czynności zaczynają być z dnia na dzień skomplikowane, a droga do osiedlowego sklepu wydłuża się, a po jakimś czasie wizyta w tym sklepie staje się jedynym celem dnia. Bo każdy dzień ma swój cel. Czasami jest nim po prostu wstanie z łóżka. Trudno jest się pogodzić z tym, że człowiek, który przez całe życie był aktywny, nagle zdany jest na pomoc innych, bo sam przestaje sobie radzić.

 Ale może dostaliśmy tę starość po coś? I pisząc „my” nie mam na myśli schorowanych emerytów i ludzi mniej lub bardziej pogodzonych z ograniczeniami własnego ciała, ale nas – trzydziesto, czterdziesto, pięćdziesięciolatków. Bo przecież w życiu każdego z nas, tuż obok, czasami zupełnie blisko, jest ktoś, kto już sobie nie radzi sam ze sobą i potrzebuje naszych rąk, nóg, umysłu, a czasami po prostu naszego towarzystwa.

 Nasze społeczeństwo się starzeje, żyjemy w coraz większym pośpiechu, nie mamy czasu, żeby porządnie zjeść, wyspać się czy zadbać o siebie. Nie mamy czasu, żeby zwrócić uwagę na drugiego człowieka, który jest zbyt dumny, aby powiedzieć, że sobie nie radzi i że prawdziwym przekleństwem starości jest samotność.

Pustka, obijająca się o ściany mieszkań, które kiedyś tętniły życiem. Poszarzałe ściany dzisiaj milczą, a kiedyś, jeszcze tak całkiem niedawno, odbijał się od nich śmiech, płacz, kłótnie rodzeństwa walczącego o swoje terytorium, słowa, które płynęły nieprzerwanym potokiem bez względu na to, czy były ważne, czy nie.

Dziś wszystko zamilkło, tylko telewizor się nie poddał. Został tym „oknem na świat”, bo w nim przecież „samo życie”. I jedna niewielka emerytura, za którą trzeba przeżyć. Dni wypełnione są długimi godzinami, które przynoszą gorycz wspomnień, bo tamten czas już nie powróci. Wszystko jest inne, świat stanął na głowie, a człowiek człowiekowi wilkiem. Pewna epoka się zakończyła, a dziś… to nie są dobre czasy dla starych ludzi.

 Epoka w moim życiu to moja babcia. Jedna odeszła trzynaście lat temu, obojętniejąc na ten świat. Los obszedł się z nią łaskawie, zostawił starość, ale odebrał pamięć. Pozostały migawki z młodości, dzieciństwa i czasów, które przeminęły, ale w zamkniętej pamięci mojej babci były wciąż żywe i bardziej aktualne niż ta szklanka z herbatą stojąca przed nią na stole.

Druga babcia wciąż jest przy mnie i jest mi bardzo bliska, choć czasami już bezradna jak dziecko. Kiedy patrzę na nią, widzę historię wyrytą w każdej zmarszce. Babcia to najszczęśliwsze chwile mojego dzieciństwa. To pełna akceptacja i miłość, która nie stawia warunków. Babcia to czas beztroski i zatrzymania. Nawet teraz, gdy pijemy razem kawę, albo herbatę, ta chwila ma magiczną moc cofania czasu. Jej dom ma wciąż ten sam zapach co przed laty, a przedpołudnie smakuje spokojem. Wyblakłe oczy patrzą z mądrością, bo niejedno już widziały, a każda rada zaczynająca się od: „Pamiętaj, jak mnie już nie będzie…”, jest na wagę złota. Czas zatacza koło. Rodzimy się bezbronni i zdani na opiekę innych i odchodzimy w ten sam sposób. Drugi człowiek jest nam niezbędny do tego, aby przeżyć. Potrzebujemy czyjejś obecności i zapewnienia o tym, że wciąż jesteśmy dla kogoś ważni. I potrzebni.

 Starość jest smutna, ale może być piękna, gdy przeżywamy ją z godnością i gdy pomimo ułomności swojego ciała, które z dnia na dzień coraz mniej jest nam posłuszne, wytyczamy sobie małe cele, które z konsekwencją realizujemy. Nie ma nic gorszego niż wycofanie, zamknięcie się w czterech ścianach swojego mieszkania i zobojętnienie na wszystko, co poza tą przestrzenią, która w pewnym momencie staje się więzieniem.

 Lubię starszych ludzi. Dobrze się czuję w ich towarzystwie. Fascynuje mnie czas zamknięty w jednym życiu. Mają wiele do powiedzenia, ale tak często nie chcemy ich słuchać. Dlatego gdy już znajdą słuchacza, zasypują go informacjami na temat swojego zdrowia. Bo tu boli, tu odjęło, tam przybyło, tu strzyka na niepogodę i wstać z łóżka tak trudno gdy się człowiek zależy. Wciąż się uczę z tego słowotoku wybierać to, co ważne, czasami drogocenne. Skrawki młodości, uczucia – te odwzajemnione i nie, życie w czasach, które znamy z filmów i książek. Żywi świadkowie historii. Ale żeby ją poznać, musimy się przy nich zatrzymać. I pochylić nad starością, a nie uciekać od niej.

 Monika A. Oleksa

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83